1. za wniesienie powództwa pracownik nie ma obowiązku uiszczania kosztów sądowych3. 2. w sprawach z zakresu prawa pracy od pracownika pobiera się opłatę podstawową w wysokości 30 zł za wniesienia apelacji, zażalenia, skargi kasacyjnej i skargi o stwierdzenie niezgodności z prawem prawomocnego orzeczenia (dla porównania – w Druga sprawa o podwyższenie alimentów ( 2013r), nie będe wgłębiał się w szczegóły , sędzina oparła wyrok na stwierdzeniu że sam sobie jestem winien utraty pracy , mimo iż w innym sądzie toczyło się postępowanie o przywrócenie do pracy ( zostałem zwolniony po wypadku w pracy , zwolnienie z naruszeniem prawa ( art 78 par 1 k.c – w sprawach z zakresu prawa pracy pobiera się jednak opłatę podstawową w kwocie 30 złotych, ale wyłącznie od apelacji, zażalenia, skargi kasacyjnej i skargi o stwierdzenie niezgodności z prawem prawomocnego orzeczenia, a gdy wartość przedmiotu zaskarżenia przewyższa kwotę 50.000 złotych, pobiera się opłatę stosunkową 5% fot. PAP. Donald Tusk podczas wiecu wyborczego w Pile 21 września mówił o tym, że Bezpartyjni Samorządowcy to "przystawka PiS" oraz "pomocnicy Kaczyńskiego" i zarzucił im wprost, że są Tuleya wygrywa z Radzikiem w precedensowej sprawie zakazu wykładów jestem dopuszczany do pracy, natomiast Pan pełni funkcję wiceprezesa Sądu Okręgowego w Warszawie od 21 grudnia 2020 r W sprawie o nadgodziny dotyczy to więc pracownika, który powinien wykazać, iż wykonywał pracę w godzinach nadliczbowych, a także wskazać liczbę godzin takiej pracy każdego dnia, za który żąda wypłaty mu wynagrodzenia. Ma to miejsce w sytuacji, gdy pracodawca w sposób prawidłowy prowadzi ewidencję czasu pracy. wvBQ. Maciej Płuska, były dyrektor Miejskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji, został bezprawnie zwolniony. Na razie jednak do pracy wrócić nie może. Były dyrektor, a potem główny specjalisty ds. marketingu, pracował w MOSiR od 2005 do połowy 2012 zwolniony przez Sławomira Kożuszko, nowego dyrektora. Powodem wręczenia wypowiedzenia miała być likwidacja stanowiska pracy. Płuska odwołał się jednak do sądu pracy, który dziś wydał wyrok. Sędzia nie miał wątpliwości, że dyrektor Kożuszko nie miał prawa zwalniać swojego Naruszono przepisy, które w sposób szczególny chronią działaczy związkowych - tłumaczył sędzia Andrzej Jabłoński. - Bezsporne jest to, że w chwili wręczenia wypowiedzenia pan Płuska był działaczem związkowym, imiennie wskazanym jako ten, który jest chroniony. W takim przypadku pracodawca powinien uzyskać zgodę związku na zwolnienie, a tymczasem dyrektor nawet o taką zgodę nie wystąpił. Sądu nie przekonały tłumaczenia, że związek zawodowy "Czysta Gra" został powołany na krótko przed zwolnieniem dyrektora, ani to, że dyrektor, wręczając wypowiedzenie, nic na temat nowego związku nie wiedział. Dlatego sąd nakazał przywrócić Płuskę do pracy na stanowisko głównego specjalisty, a także przyznał mu 5010 zł odszkodowania. Wyrok nie jest Płuska tuż po wyjściu z sali sądowej nie ukrywał, że jest Sprawiedliwości stało się zadość - na ostateczny werdykt będzie musiał poczekać. MOSiR, a konkretnie nowy dyrektor Sławomir Kożuszko, na pewno złoży odwołanie od wyroku, a wówczas sprawa trafi do Sądu Okręgowego w Opolu. Do czasu prawomocnego rozstrzygnięcia Płuska do MOSiR wrócić nie Szkoda, bo bardzo chciałbym podjąć pracę, nadal mam tam wielu znajomych i życzliwych mi ludzi - powiedział były dyrektor, który obecnie jest bezrobotny. Pozew do sądu pracy to narzędzie prawne, które może wykorzystać pracownik przeciwko swojemu pracodawcy w różnych sytuacjach – przy nieprawidłowym wypowiedzeniu umowy, źle sporządzonym świadectwie pracy, w momencie zalegania z wypłatą pensji czy po doświadczeniu dyskryminacji w miejscu pracy. Pozew przeciwko pracodawcy o naruszenie praw pracowniczych składa się – co do zasady – w sądzie pracy właściwym dla miejsca siedziby pracodawcy. Możliwe jest również pozwanie pracodawcy przed sąd pracy w którego obszarze właściwości praca jest, była lub miała być wykonywana. Jak napisać pozew do sądu pracy i w jakich sytuacjach postępowanie takie będzie uzasadnione? Odpowiedzi na te i inne pytania związane z prawem pracy znajdują się w poniższym artykule. Zapraszamy do lektury!Spis treści1 Za co można pozwać pracodawcę? Złe wypowiedzenie Źle wystawione świadectwo Brak wypłaty pensji i innych Mobbing w Dyskryminacja w miejscu Zwolnienie z powodu Covid-19 (koronawirus)2 Ile kosztuje pozwanie pracodawcy do sądu ?3 Jak wygrać z pracodawcą w sądzie pracy?Za co można pozwać pracodawcę?Pozew do sądu pracy na zasadach ogólnych można złożyć w każdej sytuacji, w której istnieje prawdopodobieństwo, że pracodawca łamie postanowienia prawa pracy. Wśród takich spraw można wyróżnić między innymi brak zapłaty należności za pracę, mobbing w pracy, dyskryminację i inne wypowiedzenie umowyPracownik może złożyć pozew do sądu pracy w odpowiedzi na niewłaściwe wypowiedzenie umowy. Dotyczy to zwłaszcza sytuacji, nieuzasadnionego lub niezgodnego z prawem wypowiedzenia umowy – wówczas sąd bada przesłanki, na podstawie których pracodawca zdecydował się na zwolnienie pracownika oraz zgodność procedury wypowiedzenia z przepisami prawa. Z kolei powód bądź powódka mogą żądać uznania wypowiedzenia za bezskuteczne, a jeżeli umowa uległa już rozwiązaniu, przywrócenia do pracy na zasadach, które obowiązywały przed wypowiedzeniem. Zdarza się również, że zamiast przywrócenia do pracy, pracownik wysuwa wniosek o wystawione świadectwo pracyPodstawą do pozwania pracodawcy może być również niewystawienie albo źle wystawione świadectwo pracy. Co to oznacza? Jeśli pracodawca, nie doręczył pracownikowi świadectwa pracy najpóźniej w terminie 7 dni po ustaniu stosunku pracy lub zawarł w dokumencie nieprawdziwe informacje, to wówczas pracownik może złożyć przeciwko niemu pozew do sądu pracy. Wysuwa się wtedy żądanie zobowiązania pracodawcy do wydania świadectwa pracy albo żądanie jego sprostowania. Ponadto, jeżeli wskutek niewydania w terminie lub wydania niewłaściwego świadectwa pracy pracownik poniósł szkodę, może domagać się z tego tytułu odszkodowania w wysokości wynagrodzenia za czas pozostawania bez pracy z tego powodu – nie dłuższy jednak niż 6 wypłaty pensji i innych świadczeńJedną z najczęstszych sytuacji, w której pracownik decyduje się na złożenie pozwu do sądu pracy, jest opóźnienie w wypłacie lub brak wypłaty wynagrodzenia podstawowego czy dodatków do tegoż wynagrodzenia oraz innych należności. W takiej sytuacji pracownik może żądać wypłaty wynagrodzenia wraz z odsetkami ustawowymi za opóźnienie oraz odszkodowania (jeśli brak wypłaty wynagrodzenia bądź opóźnienie wypłaty wyrządziły pracownikowi możliwą do udowodnienia szkodę).Mobbing w pracyJednym z zagrożeń, które mogą wystąpić w środowisku pracy, jest mobbing – doświadczany przez pracownika zarówno ze strony przełożonych, jak i współpracowników. Uogólniając, mobbing polega na podejmowaniu działań mających na celu ośmieszenie pracownika (również w oczach innych osób zatrudnionych w firmie), a także obniżenie jego samooceny i zaniżenie poczucia przydatności pracowniczej. W takiej sytuacji pracownik może dochodzić swoich praw przed sądem pracy i żądać zadośćuczynienia (jeśli mobbing wywołał u pracownika rozstrój zdrowia) lub odszkodowania (jeśli doznał mobbingu lub z powodu mobbingu nastąpiło rozwiązanie umowy o pracę).Dyskryminacja w miejscu pracyPozew do sądu pracy może być złożony przez pracownika, który doznał w miejscu pracy dyskryminacji ze względu na płeć, wiek, kolor skóry, narodowość, wyznawaną religię, status materialny, orientację seksualną czy inne aspekty jego podmiotowości. Pracownik doświadczający dyskryminacji może żądać w pozwie odszkodowania, a jeśli dyskryminacja wyrażana była w różnicy zarobków – wówczas żądanie będzie dotyczyć wypłacenia tej różnicy. Dodatkowo, jeśli w wyniku dyskryminacji nastąpiło zwolnienie z pracy (przykładowo w wyniku dyskryminacji ze względu na wiek czy płeć), pracownik może domagać się przywrócenia na zajmowane wcześniej z powodu Covid-19 (koronawirus)Obecnie pracodawcy – z uwagi na trudną sytuację finansową przedsiębiorstw spowodowaną pandemią – uciekają się do szukania oszczędności poprzez zwalnianie pracowników. Zwolnienia te nie mogą jednak łamać praw pracowniczych i praw dotyczących zwolnień grupowych. Jeśli tak się dzieje, wówczas pracownik otrzymujący wypowiedzenie umotywowane sytuacją spowodowaną przez COVID-19 może odwołać się do sądu pracy i przed nim dochodzić swoich również: Prawo pracy dla pracownikaIle kosztuje pozwanie pracodawcy do sądu ?Oprócz informacji o tym, jak złożyć pozew do sądu pracy, warto również przygotować się na potencjalne koszty wytoczenia takiej sprawy. Co do zasady, pracownik składający pozew, w którym wartość przedmiotu sporu w sprawie pracowniczej (czyli wartość roszczeń) nie przekracza 50 tysięcy złotych, nie płaci nic. Jeśli jednak wartość przedmiotu sporu przekracza kwotę 50 tysięcy złotych, wówczas pracownik będzie obciążony kwotą 5% liczonych od wartości przedmiotu sporu. Częste wątpliwości dotyczą również tego, jak długo czeka się na rozprawę w sądzie pracy. Zależy to przede wszystkim od tego, ile spraw czeka w danym sądzie na rozpatrzenie – standardowo okres oczekiwania wynosi od kilku do nawet… kilkunastu miesięcy – zwłaszcza w dużych miastach, gdzie takich spraw rozpatruje się więcej, niż w małych wygrać z pracodawcą w sądzie pracy?Niestety, wielu pracowników wciąż boi się walczyć o swoje prawa z pracodawcą – zwłaszcza, jeśli przeciwnikiem ma być duże przedsiębiorstwo, dysponujące swoimi własnymi prawnikami. Warto jednak pamiętać o tym, że prawo stoi po stronie pracownika. By wygrać prawną batalię (zwłaszcza z „dużym graczem”), należy skorzystać z pomocy kancelarii prawnej (radcowskiej) , wyspecjalizowanej w prawie pracy. Oprócz tego koniecznym będzie sporządzenie kompleksowego pozwu (w tej sytuacji pomoc profesjonalnego prawnika również będzie nieoceniona) oraz zebranie dowodów w postaci dokumentów, nagrań, zdjęć czy zeznań świadków, potwierdzających złamanie praw pracowniczych przez pracodawcę. George Clooney liczył na karierę polityczną biorąc ślub ze znaną prawniczką Amal Alamuddin, a tymczasem to jej kariera prawnicza nabrała tempa - opisywał kilka dni temu serwis internetowy Pudelek. Popularny serwis oparł swój tekst na zdaniu Edwarda Faulks, byłego ministra sprawiedliwości Wielkiej Brytanii, który udzielił na ten temat wywiadu brytyjskiemu tabloidowi Daily Mail. W rozmowie z gazetą minister powiedział, że pani Clooney nie znaczyłaby tak wiele w branży, gdyby nie związek z Clooney’em. - Jestem pewien, że zdobywa bogatych klientów, którym zależy na medialnej rozpoznawalności. Zatrudnienie jej zapewnia ich sprawie zainteresowanie dziennikarzy. A sprawy sądowe wygrywa się na łamach gazet - powiedział Faulks. Więc nawet jeśli gdzieś na świecie procesy wygrywa się na łamach gazet, to podobno nie w Polsce. - Sprawy sądowe wygrywa się w sądzie, a nie w gazetach. I niech tak zostanie, bo w końcu teatralność wymierzania sprawiedliwości ma być środkiem do celu, a nie samym jej celem - komentuje przytoczony fragment rozmowy adwokat Andrzej Michałowski. Dodaje też, że w Polsce wpływ mediów na sądowe wyroki jest mniejszy, niż w światowych twierdzach czwartej władzy. - Mniejszy zasięg, mniejsze pieniądze i możliwości, bardziej siermiężne dziennikarstwo - to z jednej strony. Mentalność sędziów przyzwyczajonych do braku krytyki i wręcz alergicznie reagujących na wszelkie komentarze mediów - to druga przyczyna - wylicza mec. Michałowski. Prokuratorzy także nie są przekonani do tezy postawionej przez ministra Faulks, odnosząc te słowa do polskich realiów procesowych. - Nie sądzę, by w Polsce można było wygrywać sprawy „na łamach tabloidów.” Wierzę raczej w niezawisłość sądów i niezależność prokuratorów - mówi prokurator Jacek Skała, przewodniczący Związku Zawodowego Prokuratorów i Pracowników Prokuratury. I od razu wskazuje, że problem raczej nie dotyczy zawodów prawniczych „w służbie” państwu, czyli sędziów i prokuratorów. - Bo nie bardzo wyobrażam sobie, aby fakt, że prokurator lub sędzia był związany z celebrytą miał jakikolwiek wpływ na sferę orzeczniczą. Być może w wolnych zawodach prawniczych mogłoby to odegrać jakąś rolę, ale nie na sądowej sali, czy w prokuratorskim gabinecie. Bardziej mam na myśli sferę pozyskiwania klientów - dodaje. Co wpływa na wyrok Adwokat Andrzej Michałowski przyznaje jednak, że dobre przygotowanie sądowej części postępowania i dobra prasa przed i w trakcie postępowania może zwiększyć szanse na wygraną. I zwraca uwagę na przeprowadzone badania przesłanek podejmowania decyzji przez sędziów. Z nich wynika, że tylko zupełnie znikoma ich liczba podczas wyrokowania kieruje się opinią mediów. - To dobrze, ponieważ mają się kierować nie obawą przed krytyką, czy chęcią pozyskania sympatii - mówi adwokat, ale zaraz dodaje, że po pierwsze: wyniki tych badań polegających na odpowiedziach samych sędziów są chyba nieco zaniżone, ponieważ każdy lubi raczej ocenić siebie lepiej, niż gorzej; a po drugie: takie odpowiedzi wcale nie muszą oznaczać, że nagłaśnianie spraw nie ma wpływu na wyrok. - Sędziowie odżegnują się od bezpośredniego wpływu, ale pozostaje wpływ pośredni, nieuświadamiany, polegający na kreacji wizerunku stron i ich argumentów - zaznacza mec. Michałowski. Według prokuratorów ich medialny wizerunek nie przekłada się na wyrok. - Nie wyobrażam sobie, by sąd rozstrzygając brał pod uwagę fakt, że jakiś prokurator jest popularny - mówi prokurator Skała. I tłumaczy, że zgiełk medialny nie sprzyja pracy prokuratora. Śledztwo jest tajne i lubi ciszę. Doświadczenia zawodowe uczą jednak, że zgiełk medialny, w głośnych sprawach jest czymś nieuniknionym. - Tak. I prokurator musi się z tym liczyć i być na to przygotowanym. Niestety z tym mamy spory problem. Na razie nie potrafimy odnaleźć się mediach. Są pewne wyjątki, ale zasadniczo prokuratorzy wypadają w mediach gorzej. Nie mamy bowiem profesjonalnych, nowoczesnych służb medialnych. Potrzeby zmian w tym zakresie nie dostrzega nasza centrala, którą interesuje wizerunek samej siebie. Nas natomiast interesuje wizerunek zawodu, służby i staramy się go budować. Reasumując: prowadzący śledztwo powinien mieć głowę czystą od mediów, ale obok niego winien stać rzecznik, którego nie możemy się wstydzić oglądając materiał telewizyjny - mówi prokurator Skała. I deklaruje: przedstawimy nowemu prokuratorowi generalnemu pomysł jak to wszystko zorganizować. Wizerunek w mediach - Nie ma dwóch takich samych postępowań. W jednych, którymi bardzo interesują się media trzeba koniecznie myśleć o wygraniu zainteresowania opinii publicznej na korzyść klienta (niektóre postępowania o dobra osobiste). W innych, takie zainteresowanie trzeba albo tłumić, albo ignorować (np. postępowania rozwodowe). To zależy od interesów klienta - tłumaczy mec. Michałowski. Ale też wyjaśnia, że raczej to nie adwokat powinien brać się za kształtowanie wizerunku klienta w czasie postępowania. - Oczywiście adwokaci znają się na wszystkim najlepiej, ale kiedy powstaje potrzeba profesjonalnej kampanii wizerunkowej, czy właściwego zarządzania kryzysem, należy dać się wykazać specjalistom. Należy z nimi współpracować, doradzać, wytłumaczyć potrzeby procesu czy skutki dla postępowania, ale to nie jest sedno adwokackiej roboty - mówi. W Polsce kreowanie wizerunku klienta jako wsparcie dla procesu, to jednak sytuacje wyjątkowe. - W każdej sytuacji pewne predyspozycje adwokata do jasnego tłumaczenia skomplikowanych spraw przydają się klientom. Klienci powinni jednak pamiętać, że brylowanie adwokata przed dziennikarzami może szkodzić wtedy, kiedy adwokat szuka osobistego poklasku, szkodzi zaś na pewno kiedy się wybierze adwokata z kategorii "złotousty leworęczny", który o wszystkim pięknie potrafi mówić, tylko nigdy nie miał okazji zrobić dobrze tego, co tak pięknie opisuje - przestrzega mec. Michałowski. Prokurator Skała sięga po ustawę o prokuraturze. Ona stawia przed prokuratorami zadania w sferze strzeżenia praworządności, a mówiąc wprost w zakresie zwalczania przestępczości i nic nie mówi na temat tworzenia wizerunku oskarżyciela publicznego. - Nie ukrywam natomiast, że zależy mi na zbudowaniu zaufania społecznego do naszego zawodu - mówi prokurator. I wskazuje na przykład zza zachodniej granicy: w Niemczech zawód prokuratora jest powszechnie poważany, ceniony i szanowany. Praca natomiast prokuratorów niemieckich wygląda podobnie. Tam jednak obywatele mają świadomość, że to od prokuratora zależy ich bezpieczeństwo prawne. Chodzi tu o bezpieczeństwo osobiste i bezpieczeństwo własnego portfela. Tam też klasa polityczna nie podważa zaufania do prokuratury. - W Polsce jest niestety inaczej. Jest tak dlatego, że w mediach eksponowane są porażki prokuratury, a sukcesów nie pokazuje się. Obserwując relacje medialne można odnieść wrażenie, że prokurator schodzi z wokandy zawsze pokonany. Aby nie sięgać daleko wystarczy przywołać program prowadzony przez popularną sędzię. Tam w rolę prokuratora wcielił się zresztą adwokat. Propozycję zagrania prokuratora dostał zresztą jeden z moich kolegów – warszawski prokurator. Odmówił, gdy przeczytał scenariusz, z którego wynikało, że w każdej sprawie przegrywa - opowiada prokurator Skała. Taki wizerunek medialny, a rzeczywistość całkiem inna. I prokurator Skała wskazuje, że w efekcie mało kto wie, ale prokurator to zawód zwycięzcy sądowego. I są na to statystyki. Ponad 98 proc. osób, które są oskarżane zostaje skazanych. - Tych sukcesów się jednak nie eksponuje. A szkoda. Wreszcie na wizerunek zawodu mają wpływ duże produkcje filmowe. Przychodzi mi na myśl film „Układ zamknięty.” Poczynił on straszne spustoszenia w wizerunku naszego zawodu. Sam wyszedłem z kina zdruzgotany, ponieważ wiedziałem jak daleki od rzeczywistości jest scenariusz. Gdy byłem kiedyś na spotkaniu z dużą grupą studentów prawa Uniwersytetu Warszawskiego, zapytałem publicznie, czy ktoś wie jakie są losy sprawy, w oparciu o którą powstała ta produkcja. Cała sala była przekonana, że śledztwo umorzono. Jakież było zdziwienie studentów, czyli grupy która co do zasady powinna mieć ponadprzeciętną świadomość, kiedy powiedziałem, że w tej sprawie zapadł wyrok skazujący, a jedynie jeden z wątków umorzono - mówi prokurator Skała. I dodaje, że liczy na serial "Prokurator", który chyba pokaże w końcu coś prawdziwego o służbie i pozwoli zrozumieć jaki to piękny i trudny zawód. Wracając do pani Clooney, to jej udział w postępowaniu naprawdę pomaga. Przyznaje to adwokat Andrzej Michałowski, wiedząc to z własnych doświadczeń zawodowych. - Przekonałem się o tym, kiedy w pewnym zleceniu rozgrywającym się w Polsce informacja, że pełnomocnikiem tego klienta za granicą jest Amal Clooney błyskawicznie przełamywała wszystkie bariery, które zwykle są nie do pokonania. Tak polska praktyka potwierdziła wyniki amerykańskich badań, z których wynikało, że sławni, ładni i młodzi znacznie częściej wygrywają z nieznanymi, brzydkimi i starszymi, niż odwrotnie. Częściej, ale jednak nie zawsze - jest więc pole dla tych wszystkich klientów i adwokatów, którzy nie mogą konkurować z przymiotami Amal Clooney - pointuje mec. Michałowski. Zasady i tryb pobierania kosztów sądowych w sprawach cywilnych, zasady ich zwrotu, wysokość opłat sądowych w sprawach cywilnych, zasady zwalniania od kosztów sądowych oraz umarzania, rozkładania na raty i odraczania terminu zapłaty należności sądowych określa ustawa z 28 lipca 2005 r. o kosztach sądowych w sprawach cywilnych (tekst jedn. DzU z 2010 r. nr 90, poz. 594 ze zm., dalej ustawa). Stała czy stosunkowa Dawno już straciło aktualność twierdzenie wielu pracowników, że sądowy spór z pracodawcą jest bezpłatny. Do uiszczenia kosztów zobowiązana jest strona, która wnosi do sądu pismo podlegające opłacie lub powodujące wydatki, chyba że ustawa stanowi inaczej. Należy ją uregulować przy wniesieniu do sądu pisma podlegającego opłacie, pozwu, pozwu wzajemnego, apelacji i zażalenia. Zgodnie z art. 35 ustawy w sprawach z zakresu prawa pracy pobiera się 30 zł opłaty podstawowej wyłącznie od apelacji, zażalenia, skargi kasacyjnej i skargi o stwierdzenie niezgodności z prawem prawomocnego orzeczenia. Zatem pracownik nic nie płaci za pozew, ale tylko w sprawach, w których wartość przedmiotu sporu wynosi 50 tys. zł lub jest niższa od tej kwoty. Przykład Pani Jadwiga od swojego pracodawcy domaga się 42 tys. zł zaległego wynagrodzenia. Jej prośby o zapłatę nic nie dawały, dlatego 15 września 2011 r. wystąpiła do sądu z pozwem o jego uregulowanie wraz z odsetkami. Przy wnoszeniu pozwu nie musi nic płacić, gdyż wartość przedmiotu sporu nie przewyższa 50 tys. zł. Jak obliczyć Natomiast gdy wartość przedmiotu sporu przekracza 50 tys. zł, od wszystkich podlegających opłacie pism procesowych pobiera się opłatę stosunkową. Wynosi ona 5 proc. wartości przedmiotu sporu lub przedmiotu zaskarżenia, ale nie mniej niż 30 zł i nie więcej niż 100 tys. zł. Zgodnie z art. 231 w sprawach o roszczenia pracowników dotyczące nawiązania, istnienia lub rozwiązania stosunku pracy wartość przedmiotu sporu stanowi przy umowach na czas określony – suma wynagrodzenia za pracę za okres sporny, ale nie więcej niż za rok, a przy umowach na czas nieokreślony – za okres jednego roku. Przykład Pani Liliana nie otrzymała od pracodawcy premii rocznej w wysokości 58 tys. zł. 18 października 2011 r. wystąpiła do sądu z pozwem o jej zapłatę z odsetkami. Od pozwu zapłaciła 5 proc. wartości przedmiotu sporu. Ponieważ chodzi o 58 tys. zł, wyliczenie opłaty jest następujące: 5 proc. x 58 000 zł = 2900 zł. Pani Liliana uiściła do sądu 2900 zł jako opłatę od pozwu. Przykład Pan Zbigniew był zatrudniony na podstawie umowy bezterminowej. 3 listopada 2011 r. otrzymał wypowiedzenie z podaniem przyczyn, z którymi się nie zgadza. Wystąpił do sądu z powództwem o przywrócenie do pracy. Pan Zbigniew zarabiał średnio w miesiącu 5000 zł. W sprawach o przywrócenie do pracy wartością przedmiotu sporu jest wynagrodzenie za okres roku. Zatem zarobki pana Zbigniewa za rok wynoszą: 12 x 5000 zł = 60 000 zł. Od pozwu musi zapłacić 5 proc. od 60 tys. zł, czyli 3000 zł. Przykład Pana Czesława dyscyplinarnie zwolniono z pracy. Nie zgadza się z tą podstawą i odwołał się do sądu pracy, wnosząc o przywrócenie do firmy. Zarabiał 2700 zł miesięcznie, dlatego wartością przedmiotu sporu będzie kwota 32 400 zł (12 x 2700 zł). W związku z takim jej poziomem pracownik jest zwolniony od opłaty od pozwu. Przykład Pan Krzysztof jednym pozwem dochodzi kilku roszczeń: 30 tys. zł wynagrodzenia za pracę w godzinach nadliczbowych, 8 tys. zł ekwiwalentu za urlop, 15 tys. zł zaległych premii, ącznie 53 tys. zł. Przy dochodzeniu jednym pozwem kilku roszczeń zlicza się ich wartość i w ten sposób ustala wartość przedmiotu sporu. Pan Krzysztof musi więc od pozwu zapłacić 2650 zł (5 proc. x 53 000 zł). Skarb Państwa reguluje To nie wszystko, co może jeszcze spotkać pracownika w procesie. Musi pamiętać, że koszty sądowe obejmują też wydatki >patrz ramka. Jest jednak pewne pocieszenie dla spierającego się podwładnego. Wydatki związane z czynnościami podejmowanymi w postępowaniu w sprawach z zakresu prawa pracy z roszczenia pracownika ponosi tymczasowo Skarb Państwa. Sąd w orzeczeniu kończącym sprawę w instancji rozstrzyga o tych wydatkach, stosując odpowiednio ustawę. Jednak obciążenie pracownika tymi wydatkami może nastąpić w wypadkach szczególnie uzasadnionych (art. 97 ustawy). Dla kogo dyspensa Strona w całości zwolniona od kosztów sądowych z mocy ustawy nie uiszcza opłat sądowych i nie ponosi wydatków, które obciążają tymczasowo Skarb Państwa. Sąd może zwolnić stronę od kosztów sądowych w całości (art. 100 ustawy). Wolno mu to zrobić także w części, jeżeli strona jest w stanie ponieść tylko ich kawałek. Polega to na zwolnieniu od poniesienia albo ułamkowej lub procentowej części kosztów sądowych, albo określonej ich kwoty, albo niektórych opłat lub wydatków. Wolno też przyznać ulgę do pewnej części roszczenia lub do niektórych roszczeń dochodzonych łącznie. Sąd oznacza to w postanowieniu o przyznaniu częściowego zwolnienia od kosztów sądowych. Strona częściowo zwolniona musi uiścić opłaty oraz ponieść wydatki w takiej wysokości, jakiej nie dotyczy dyspensa przyznana przez sąd (art. 101 ustawy). Zwolnienia od kosztów sądowych ma prawo domagać się osoba fizyczna, jeżeli złoży oświadczenie, z którego wynika, że nie jest w stanie ich ponieść bez uszczerbku utrzymania koniecznego dla siebie i rodziny. Do tego wniosku dołącza szczegółowe dane o stanie rodzinnym, majątkowym, dochodach i źródłach utrzymania się. Oświadczenie sporządza się według ustalonego wzoru dostępnego w sądach (art. 102 ustawy). Autorka jest radcą prawnym prowadzi Kancelarię Prawa Pracy Gdzie i z jakimi sprawami do sądu pracy Zgodnie z art. 476 § 1 kodeksu postępowania cywilnego przez sprawy z zakresu prawa pracy rozumie się te o: • roszczenia ze stosunku pracy lub z nim związane, • ustalenie istnienia stosunku pracy, jeżeli łączący strony stosunek prawny, wbrew zawartej między nimi umowie, ma cechy stosunku pracy, • roszczenia z innych stosunków prawnych, do których z mocy odrębnych przepisów stosuje się przepisy prawa pracy, • odszkodowania dochodzone od zakładu na podstawie przepisów o świadczeniach z tytułu wypadków przy pracy i chorób zawodowych. W sprawach z zakresu prawa pracy można wytoczyć powództwo przed sąd właściwości ogólnej pozwanego (czyli jego miejsca zamieszkania lub siedziby) oraz przed sąd, w którego okręgu praca jest, była lub miała być wykonywana, lub przed sąd, w którego okręgu znajduje się zakład (art. 461 § 1 Zasadą jest, że w pierwszej instancji sprawę rozpoznaje sąd rejonowy. Okręgowy jest właściwy do rozpoznania sprawy w pierwszej instancji wtedy, gdy przepis szczególny przyznaje mu tę właściwość. Do właściwości sądów rejonowych, bez względu na wartość przedmiotu sporu, należą sprawy z zakresu prawa pracy o ustalenie istnienia stosunku pracy, o uznanie bezskuteczności wypowiedzenia stosunku pracy, o przywrócenie do pracy i przywrócenie poprzednich warunków pracy lub płacy oraz łącznie z nimi dochodzone roszczenia o odszkodowanie w przypadku nieuzasadnionego lub naruszającego przepisy wypowiedzenia oraz rozwiązania stosunku pracy, a także sprawy dotyczące kar porządkowych i świadectwa pracy oraz roszczenia z tym związane. Jakie mogą być wydatki w procesie Obejmują one w szczególności: • koszty podróży strony zwolnionej od kosztów sądowych związane z nakazanym przez sąd jej osobistym stawiennictwem, • zwrot kosztów podróży i noclegu oraz utraconych zarobków lub dochodów świadków, • wynagrodzenie i zwrot kosztów poniesionych przez biegłych, tłumaczy oraz kuratorów ustanowionych dla strony w danej sprawie, • wynagrodzenie należne innym osobom lub instytucjom oraz zwrot poniesionych przez nie kosztów, • koszty przeprowadzenia innych dowodów, • koszty przewozu zwierząt i rzeczy, utrzymywania ich lub przechowywania, • koszty ogłoszeń, • koszty osadzenia i pobytu w areszcie, • ryczałty należne kuratorom sądowym za przeprowadzenie wywiadu środowiskowego w sprawach: o unieważnienie małżeństwa, o rozwód oraz separację, a także za uczestniczenie przy ustalonych przez sąd kontaktach rodziców z dziećmi, • koszty wystawienia zaświadczenia przez lekarza sądowego. 123RF Polscy pracodawcy coraz częściej borykają się z deficytem pracowników. Mimo tego wielu z nich nadal nie szanuje praw podwładnych i je łamie. Jak pokazuje ubiegłoroczne badanie instytutu ARC Rynek i Opinia, prawie co trzeci (31 proc.) pracujący Polak doświadczył (bezpośrednio lub pośrednio) działań uderzających w jego pozycję zawodową. Co czwarty osobiście doświadczył albo był świadkiem poniżania i upokarzania (28 proc.) lub też dyskryminacji (24 proc.) w miejscu pracy. Co piąty zatrudniony spotkał się z mobbingiem i działaniami zastraszającymi wobec siebie lub innych pracowników. Nadal niewielu pracowników decyduje się na pozwanie pracodawcy Chociaż badania wskazują, że spora część pracujących Polaków ma zastrzeżenia co do szanowania ich praw w miejscu zatrudnienia, to wg Informatora Statystycznego Wymiaru Sprawiedliwości, w 2016 r. spraw o odszkodowania i zadośćuczynienia w związku z wybranymi formami dyskryminacji toczyło się w sądach rejonowych dość niewiele, bo 1369, natomiast w sądach okręgowych zaledwie 221. Zobacz też: Kiedy przedawniają się roszczenia o zaległe pensje – Te statystyki doskonale pokazują, że polscy pracownicy, choć doświadczają krzywdzącego traktowania, to jednak rzadko decydują się na spór sądowy z pracodawcą. Z jednej strony, zapewne wielu pracowników po prostu nie chce ryzykować utraty zatrudnienia, ale często istotną rolę odgrywają koszty związane z takim procesem oraz jego długość i uciążliwość – komentuje Marta Gradowska, Koordynator Działu Underwritingu i Tworzenia Produktów z TUOP. Dane z ewidencji pokazują, że średni czas trwania postępowania (wg metodologii CEPEJ) o odszkodowanie z tytułu naruszenia zasad równego traktowania w zatrudnieniu wynosi 149 dni dla spraw zgłoszonych przez kobiety i 77 dni w przypadku mężczyzn. W sprawach o mobbing z tytułu art. 943 § 3 (czyli zadośćuczynienia za rozstrój zdrowia pracownika w wyniku mobbingu) postępowanie trwa średnio 221 (kobiety) lub 181 dni (mężczyźni). Z tytułu kolejnego paragrafu (art. 943 § 4 mówiącego o odszkodowaniu za rozwiązanie umowy o pracę z pracodawcą w związku ze stosowanym przez niego mobbingiem, sprawy trwają odpowiednio 246 i 139 dni. ­ – Problemem jest nie tylko czas trwania procesu, ale także niepewność co do wyniku i ewentualnej konieczności poniesienia kosztów sądowych. O pewność siebie, przekonanie o zasadności i szansach walki o swoje prawa szczególnie trudno wtedy, kiedy pracodawca jest reprezentowany przez adwokata czy radcę prawnego, a pracownika nie stać na profesjonalne wsparcie – podkreśla Gradowska. – W takiej sytuacji bardzo przydaje się ubezpieczenie ochrony prawnej, zapewniające pokrycie kosztów wynajęcia profesjonalnego prawnika, który będzie nas reprezentował w sądzie, jak i kosztów sądowych – dodaje ekspertka. Wzrasta świadomość prawna zatrudnionych Wraz z rosnącym popytem na pracę, pracownicy zyskują coraz większą pewność siebie, chcą być szanowani, dobrze traktowani w pracy i coraz lepiej znają swoje prawa. Można więc spodziewać się, że w najbliższych latach liczba procesów wytaczanych pracodawcom przez ich podwładnych będzie rosła. Warto znać swoje prawa Przykładów sytuacji, w których pracodawca łamie prawa przysługujące pracownikowi z tytułu umowy o pracę na czas nieokreślony, jest wiele. Do najczęstszych należą sprawy związane z kwestiami finansowymi, jak niewypłacanie wynagrodzenia czy zapłaty za nadgodziny albo diet za delegacje oraz te dotyczące nieprawidłowego rozwiązania stosunku pracy z podwładnym. – Z pracodawcą sądzić możemy się np. w przypadku rozwiązania umowy o pracę podczas odbywania urlopu wypoczynkowego, macierzyńskiego, wychowawczego czy chorobowego (L4). Podstawę do sporu może stanowić również niesłuszne zwolnienie dyscyplinarne lub zmuszanie pracownika do podpisania zgody na rozwiązanie umowy o pracę za porozumieniem stron. Warto też walczyć o swoje prawa, gdy pracodawca stosuje mobbing, uchyla się od odpowiedzialności za wypadek pracownika podczas wykonywania pracy lub zabrania pracownikowi podejmowania jakiejkolwiek innej pracy bez wypłaty stosownego ekwiwalentu – wymienia Marta Gradowska. Zobacz też: Jakimi sprawami zajmuje się sąd pracy (PRZYPADKI, PROCEDURY, OPŁATY) Wsparcie prawnika może pomóc uniknąć porażki w sądzie W mediach coraz częściej porusza się temat praw pracowników, jak i problemu mobbingu czy dyskryminacji w miejscu pracy. W internecie czy innych źródłach znajdziemy mnóstwo porad czy informacji na tematy związane z naszymi prawami jako osoby zatrudnionej. Należy jednak pamiętać, że sfera sporów pracownik – pracodawca jest bardzo specyficzna. – Każdy przypadek jest inny, składa się na niego wiele czynników. Do prawidłowej identyfikacji sytuacji prawnej i ewentualnych podstaw do sporu z pracodawcą wskazana jest konsultacja z prawnikiem. Do skutecznego wyegzekwowania naszych praw potrzebne są bowiem określone dowody, ale także dopełnienie niezbędnych procedur ze strony pracownika. Warto o tym pamiętać, bo sądy w orzekaniu będą się kierowały właśnie nimi, a ciężar udowodnienia złamania naszych praw jako pracownika ciąży wyłącznie na nas – podkreśla ekspertka. Dlatego bardzo ważna jest konsultacja prawna przed wytoczeniem procesu pracodawcy. Może się bowiem okazać, że zebrane przez nas dowody są niewystarczające lub nie dokonaliśmy czynności, które mają decydujące znaczenie dla sprawy. Każda sprawa wymaga bardzo dokładnej analizy i przygotowania. Bez wsparcia prawnika szanse na wygranie sprawy będą wyraźnie niższe. Mediacja drogą na skróty Zarówno ze wsparciem prawnika, jak i w przypadku, gdy sami próbujemy wyegzekwować sądownie nasze prawa z tytułu zatrudnienia na umowę o pracę, należy zastanowić się nad możliwymi drogami rozwiązania sporu. Od początku ubiegłego roku, znowelizowane przepisy kodeksu postępowania cywilnego nakładają na sędziów obowiązek nakłaniania stron postępowania do mediacji. – Mediacja to często dużo szybszy i mniej kosztowny dla stron sposób na rozwiązanie konfliktu związanego z umową o pracę. Pracodawca i pracownik mogą w ten sposób ustalić między sobą warunki ugody, odmienne od potencjalnego wyroku sądu. Często sprowadza się to do tego, że w zamian za szybkie podpisanie ugody, pracodawca oferuje pracownikowi część kwoty, której pracownik domaga się przed sądem – wskazuje Marta Gradowska. Dla osób skarżących z tytułu przepisów związanych z umową o pracę, mediacja i ugoda to często dużo prostsze rozwiązanie niż długotrwały proces sądowy. Mediacja to rozwiązanie potencjalnie łatwiejsze i szybsze, ale i w tym przypadku profesjonalne wsparcie prawnika jest wskazane, gdyż zdecydowanie zwiększy szanse na korzystny dla nas finał takiej procedury. Sprawdź ogłoszenia: Praca

kto wygrywa w sądzie pracy